1. START
  2. WSPÓLNOTA
  3. WYDARZENIA
  4. INTENCJE
  5. ŚWIADECTWA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT


O charyzmatach
koko

 

Trudno jest sformułować wyczerpującą listę charyzmatów. Jeden z klasycznych katalogów znajduje się w liście do Koryntian (1Kor.12,8-10)
’’Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznania według tego samego Ducha, innemu dar wiary w tymże Duchu, innemu dar czynienia cudów ,innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków’’.


Katalog drugi znajdziemy w 1 Liście do Koryntian (1 Kor.11;28-31):
’I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć? Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.’’
Katalog trzeci znajduje się w Liście do Rzymian (1,6-8).
"Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa-do stosowania zgodnie z wiarą; bądź to urząd diakona – dla wykonywania czynności diakońskich; bądź urząd nauczyciela-dla wypełnienia czynności nauczycielskich; bądź dar upominania – dla karcenia. Kto zajmuje się rozdawaniem, niech to czyni ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, niech działa z gorliwością; kto pełni uczynki miłosierdzia, niech to czyni ochoczo.


Opierając się na wypowiedziach Św. Pawła, tworzono różne listy charyzmatów. Nie można jednak sporządzić ich rejestru. Znaczyłoby to ,że wszystkie charyzmaty już zostały wymienione w Nowym Testamencie. Tymczasem żywy Duch Święty, który prowadzi Kościół przez dzieje, dawał mu i nadal będzie dawał nowe dary potrzebne w nowych okolicznościach, w każdym wieku, z zupełną wolnością, jako Pan tych darów.


Można by się zastanawiać jak to jest z tymi charyzmatami w życiu codziennym. Odpowiedz na to pytanie można znaleźć w Piśmie Św. np. w fragmencie o drugim rozmnożeniu chleba (por. Mk. 8,1-9) opisujący jeden z cudów Jezusa. Jezus troszczy się o lud który się zgromadził przy Nim aby Go słuchać. Jezus czyni cud miłości dla ludzi, widząc ich potrzeby, a nie po to aby zbudzić sensację .Kolejny cud uczyniony przez Jezusa stał się świadectwem o tym, że Jego miłość pokonuje wszystko, czego nam po ludzku brakuje. Jezus nie dyskutuje z uczniami którzy nie wiedzą jak nakarmić tak wielki tłum tak małą ilością chleba i ryb (7chlebów i kilka rybek). Jezus przychodzi z pomocą każdemu kto tej pomocy potrzebuje ,nawet jeśli o nią wyraźnie nie prosi ,a jedynie trwa przy Nim z takim zaufaniem jak owe cztery tysiące ludzi. Trwając blisko Pana zawsze mamy się czym dzielić bo mamy Jezusa. Można zatem powiedzieć, że charyzmat to coś, co dostajemy w sposób nadprzyrodzony, niezwykły od Jezusa, po to aby móc odpowiedzieć na szeroko pojęty głód w sercu drugiego człowieka. Jest to dar który otrzymujemy ze względu na to ,czego nie mamy, a nie ze względu na nasze zasługi lub przymioty. Możemy porównać charyzmat do pewnego rodzaju kanału przez który Jezus przychodzi przez jednych ludzi do innych, czasem w sposób zaskakujący i nieoczekiwany. Czasem możemy się tak przywiązać do jakiegoś daru, że tylko nim będę posługiwać, czyli mam tylko "siedem chlebów’’, ale okazuje się ,że Pan daje nam takie dary jakie są nam potrzebne, by pomóc temu, kto Go potrzebuje. Najbardziej potrzebujemy wiary i miłości do drugiego człowieka a całą resztę doda nam Bóg, musimy prosić o taki dar który komuś będzie potrzebny.


Myślę, że bogactwo charyzmatów można by porównać z przepisem na dobry chleb.

Miłość charyzmatyczną - można by porównać do drożdży w cieście, bez których ono nie wyrośnie. Chociaż nie jest ona charyzmatem sensu stricte ,jednak niektóre osoby wyróżnia szczególny dar przekazywania miłości, jaką Jezus ukochał każdego z nas. Inspiruje ona do wychodzenia naprzeciw drugiemu człowiekowi, by poczuł się chciany, kochany i potrzebny - w rodzinie, w pracy, we wspólnocie. Jest to także dar skupienia się na tym, co dobre w innych, i współpraca z tym dobrem. Dar szczególnie ważny w kierownictwie duchowym, w posłudze wobec osób chorych i odrzuconych przez społeczeństwo (np. Bł. Teresa z Kalkuty).
Wiarę charyzmatyczną można by porównać do pieca w którym wypiekany jest chleb. Polega na silnym zakorzenieniu się w Jezusie i zaufaniu, że Jego słowo może przemienić całą rzeczywistość – "Pan rzekł i stało się".(por.Rdz.1,1-31). Wiara nadaje realne kształty naszemu posługiwaniu. Szczególną rolę odgrywa w modlitwie wstawienniczej i posłudze prorockiej ,ale przede wszystkim w codziennych zmaganiach z życiem. Wiara w sensie charyzmatycznym jest podstawą daru czynienia cudów.
Nadzieja charyzmatyczna - jest jak sól w chlebie. Służy przede wszystkim umacnianiu innych w wierze, nadaje smak i sens życiu. I jest skierowana do osób "złamanych" przez życie, nieszczęśliwych, rozczarowanych. Jest jak podanie ręki, by podnieść człowieka z upadku. Nadzieją można dzielić się szczególnie poprzez świadectwo życia: jeśli mnie Bóg pomógł, to czemu nie miałby i tobie ?


Charyzmat proroctwa - jest jak właściwy przepis na chleb, pokazuje kierunek myślenia i działania. Jest zdolnością rozpoznawania obecności Pana i Jego woli. Kto posługuje tym darem, staje się trochę jak pracownik w piekarni, który przekazuje uczniom polecenia Mistrza - co zrobić ,czego unikać, aby chleb się udał. Przy czym prorok nie stoi wyżej niż pozostali pracownicy, ale służy razem z innymi. Samo zaś proroctwo nie jest nakazem, ale zaproszeniem. Aktualne, konkretne, dotyczy bezpośrednio okoliczności, w jakich zostało wypowiedziane. Co więcej ,podlega rozeznaniu wspólnoty, która "próbuje" na ile jest autentyczne. Proroctwo objawia się szczególnie podczas posług wspólnotowych. Mszy w intencji uzdrowienia i w kierownictwie duchowym.


Charyzmat uzdrawiania - jest udziałem w zbawczej misji Jezusa, który przyszedł na świat, by uwolnić ludzi od grzechu i cierpienia, i by dać im nowe życie. Uczniowie Pana nakładali ręce na chorych, a ci odzyskiwali zdrowie, co było znakiem nadejścia Królestwa Bożego. Obecnie charyzmatem tym posługują najczęściej kapłani , ale objawia się on także w indywidualnej i wspólnotowej modlitwie wstawienniczej (np. z nałożeniem rąk na chorego). Od posługujących wymaga dużej pokory i jedności z Jezusem, czego owocem jest pomnożenie w sercach wiary, nadziei i miłości. Dar ten prowadzi do oddania chwały Bogu.


Charyzmat służby – to dzielenie się chlebem z tymi, którzy go nie mają. Pozwala odchodzić od bierności wobec cierpienia innych ludzi i tolerowania problemów społecznych – do aktywnego poszukiwania rozwiązań, by im zaradzić.


Dar modlitwy w językach - Jest jak jedzenie chleba, którego smak trudno oddać słowami. Dar ten zwany jest glosolalią, to modlitwa skierowana do Boga, polegająca na spontanicznym wypowiadaniu słów, których znaczenie nie jest jasne w sposób rozumny. O charyzmacie tym pisał Św. Paweł w Liście do Koryntian, wyrażając pragnienie ,aby ten dar obejmował jak największe rzesze wiernych. Posiadanie daru glosolalii nie oznacza znajomości jakiegoś języka w ludzkim tego słowa znaczeniu, z regułami gramatycznymi, składnią i zasobem słownictwa. Człowiek modli się słowami, które sugeruje mu Duch Św. Nawet jeśli nie rozumie ich znaczenia czuje, że jest to jakby wypowiadanie niewypowiedzialnego. Zanurza się w klimacie odwiecznej tajemnicy, ogarnięty głębokim odczuciem radości, pokoju i Bożej obecności. Ponieważ jest to forma modlitwy prywatnej, można modlić się w ten sposób w każdej chwili. Szczególnie podczas spotkań modlitewnych, kiedy prosi się o Chrzest w Duchu Św., o uzdrowienie, uwolnienie czy o inne szczególne łaski, a także wtedy ,gdy czujemy się zmęczeni, roztargnieni i nie jesteśmy w stanie modlić się w inny sposób. W końcu możemy modlić się w językach zawsze wtedy, gdy chcemy wychwalać Pana. Św. Paweł zachęcał: "Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu "(Ef.6,18). Nie ma skuteczniejszej modlitwy, kiedy sam Duch Św. modli się w nas i poprzez nas.
Czyli o co chodzi w modlitwie językami.
Tak więc dar modlitwy językami to podstawowy i prosty charyzmat, a nie coś wielkiego. Po prostu otwieram usta, a Pan Bóg mi daje łaskę modlitwy, która przypomina gaworzenie dziecka. To jest charyzmat "poniżenia się" przed Bogiem (Panie Jezu chociaż jestem na takim czy innym stanowisku pracy, czy też jestem np. doktorem czy też mam trochę lat, dzieci, wnuki, ale jestem gotowy być przed Tobą jak dziecko. Nie wstydzę się przed tobą gaworzyć. Oddaję Tobie moje usta – Ty mów przez nie..., nie w mojej mądrości, ale w mądrości dziecka. Powierzam Ci mój sposób myślenia, moje kontrolowanie wszystkiego, a zwłaszcza modlitwy... A więc w modlitwie językami chodzi o otwarcie się na Boga. Może być tak ze bardzo chcę się modlić językami proszę o ten dar Duch Św. a jakoś nie wychodzi. Oprócz łaski trzeba też naszego zaangażowania. Trzeba po prostu otworzyć usta i wydobywać z siebie dźwięki. To nie jest tak, że Pan Bóg da ci dźwięki. To ty masz gardło, struny głosowe, usta. Jeśli chcesz się otworzyć na łaskę modlitwy w językach to otwórz usta. A potem drugi krok: porusz swoje struny głosowe, niech wydobędzie się z nich dźwięk. Nieważne jaki, oddaj go Panu Bogu. Tu nie chodzi o konkretna zgłoskę. Ona nie ma znaczenia. Tę modlitwę przenika Duch wydania się Bogu, a zwłaszcza powierzenia Mu swojego intelektu.
Otwarcie się na modlitwę językami sprawia, że będziemy mogli otworzyć się na inne charyzmaty.
Modlitwa w językach możesz modlić się sam. Stań przed Panem Bogiem i powiedz Mu: Panie Jezu ,daj mi teraz tę łaskę. Chcę się cały dla ciebie otworzyć. I zacznij się modlić. Głośno, głośniej i jeszcze głośniej, żeby przestać się siebie wstydzić. Pamiętaj o jednym – nie jest ważne, co mówisz. Chodzi o powierzenie się Panu Bogu, o otwarcie umysłu i serca na Niego: Panie Boże, jestem przed Tobą jak dziecko, będę gaworzył.


Dar tłumaczenia języków - Św. Paweł pisze: "jeśli ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć (Kor.14,13). Dar tłumaczenia polega na przekazywaniu wiadomości, jakie Duch Św. pragnie zakomunikować wspólnocie lub pojedynczej osobie po rzez modlitwę w językach. Ktoś kto otrzymuje ten dar, czuje że w jego usta wkładane są kolejno słowa, jedno po drugim. Trzeba sporej odwagi i ogromnej wiary, aby zdecydować się na wypowiedzenie pierwszego słowa, bez pewności co będzie dalej. Dar tłumaczenia nie jest literackim przekładem tego, co poprzez języki mówi Duch Św. ale wyjaśnieniem sensu całości modlitwy językami. A WIĘC CHARYZMAT TŁUMACZENIA JĘZYKÓW POLEGA NA SŁUCHANIU. Może być taka sytuacja, że gdy słucham czyjejś modlitwy w językach, przychodzą mi na myśl konkretne słowa. Gdy ta osoba kończy się modlić, albo gdy nie słyszę jej "gaworzenia" słowa przestają się we mnie pojawiać. Najprawdopodobniej mamy w tej sytuacji mamy do czynienia z darem tłumaczenia języków. Nie jest to tak że ktoś kto ma dar tłumaczenia języków rozumie każdą modlitwę w językach. Jedna modlitwa porusza moje serce, a inna nie. Tłumacząc czyjąś modlitwę, mogę powiedzieć danej osobie: jak się modlisz, to słyszę w sercu to i to... i mówię, co słyszę. Może być tak, że ta osoba nam odpowie, np. - To dziwne, ja tak się nie modlę. Byłby to znak, że w tym przypadku nie było rozumienia modlitwy, ale raczej moja wyobraźnia szła w jakimś kierunku. Ale reakcja może być tez zupełnie inna, np. -Poważnie? Wiesz ja tak to właśnie przeżywam. Gdy się modlę "normalnie" to często używam tych słów, co wypowiedziałeś . Wtedy mamy potwierdzenie daru.
Nigdy nie będziemy mieli pewności że nasze rozumienie jest od Boga w 100procentach, a nie ode mnie. Ten wewnętrzny głos zweryfikuję tylko wtedy, gdy się odezwę do osoby, która modli się językami.
A wiec jaki jest problem z tłumaczeniem języków?
Żeby tłumaczyć, trzeba usłyszeć. Żeby ktoś mnie mógł usłyszeć, to oprócz tego, że modlę się głośno, ktoś musi chcieć mnie słuchać. Abyśmy w naszych wspólnotach umieli tłumaczy, konieczne jest, abyśmy sami słuchali osób, których modlitwa nas pociąga, i byśmy pozwolili, aby nas słuchano. Jeżeli ktoś zbliży ucho nad tobą nie ściszaj głosu, tylko kontynuuj swoją modlitwę w językach. Bardzo często wstydzimy się tego, aby ktoś takiej modlitwy słuchał, bo jest przecież ona gaworzeniem…, które wydaje się bez sensu. Jak mogę pozwolić aby ktoś takiego bełkotu słuchał.
Czy to wszystko jest możliwe?
To wielka radość spotkać kogoś kto tłumaczy naszą modlitwę. Trzeba o to prosić, bo to jest nam potrzebne, by stwierdzić że nasza modlitwa językami nie jest naszym wymysłem. Św. Paweł mówi że we wspólnocie powinny być tłumaczenia: "Jeśli ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć" (1 Kor.14 13). W naszych wspólnotach może być wiele tłumaczy, tylko problem jest w tym, że podczas spotkań każdy jest skoncentrowany, na tym aby się samemu modlić językami. A brakuje osób, które posłuchają naszej modlitwy.
Można we wspólnocie przeprowadzić warsztaty. Ustawić się w szeregach, tak aby każdy miał parę. Jeden szereg zaczyna modlić się w językach, a drugi szereg słucha, przesuwając się co pół minuty o jedna osobę. Osoby w jednym szeregu mają nauczyć się modlić językami, nie bać się tego, nie ściszać głosu. A drugi rząd słucha i próbuje się karmić tą modlitwą .


Musimy pamiętać że każda modlitwa językami, jej tłumaczenie czy inny charyzmat może być od nas (czyli może mieć tylko ludzki charakter), ale nie przekonamy się o tym, dopóki tego nie zweryfikujemy. Za pierwszym razem może się okazać, że to falstart, za drugim już nie. Metodą prób i błędów dojdziemy do przekonania, kiedy dany charyzmat jest rzeczywiście od Boga, a kiedy są to tylko własne pobożne słowa.

Musimy sobie tez zdawać sprawę, że posługując charyzmatami możemy popełniać wiele błędów, a oto niektóre z nich.


PUŁAPKI NIESTRAWNOŚCI – czyli jak uniknąć zakalca.
1. Pierwsza pułapka to zagubienie dawcy. Dzieje się tak wtedy ,gdy posługujący zaczyna traktować obdarowanie jak ordery słusznie mu nadane. Uznaje ,że jest obdarowany ze względu na swoje zalety. Oczekuje szczególnego traktowania i docenienia. Czasami "zasłania" sobą Zbawiciela, a inni stają się jedynie tłem do jego działania.

2. Gdy człowiek gubi dawcę, gubi także miłość, czyli podstawowy warunek działania chrześcijanina. Nie chodzi tu jednak o miłość w wymiarze uczuciowym, ale bardziej o wolę przynależności do Jezusa i służenia ludziom. Jeśli nie ma we mnie woli kochania innych, to komu służę?

3. Może się zdarzyć, że kogoś tak bardzo zafascynuje rzeczywistość nadprzyrodzona, że przestaje chodzić po ziemi i traci nieco z nią kontakt. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy posługujący jest rozczarowany własnym życiem i zauważa w nim poważne braki. Wiadomo - na studiach trzeba się uczyć, w pracy pracować, ludzi kochać. To może lepiej zostać charyzmatykiem..?, bo tu zawsze wszystko dostaje się za darmo od Bóg.
4. W pułapkę wpada także ktoś ,kto zaczyna reklamować swoje charyzmaty sugerując ,że np. nikt tego lepiej nie powie jak ja. Nikt się na tym nie zna. Czy dobry chleb trzeba reklamować? Jeśli to ,czym posługuję jest rzeczywiście tak dobre – to inni sami przyjdą po więcej. A skoro nie chcą, to może mają dosyć tego karmienia na siłę.
5. Uwaga na motywację – jeśli ktoś posługuje z poczucia obowiązku lub z poczucia winy, grozi mu rola "automatu do kawy". do niego wrzucą monetę, to da co chcą. Ale bycie narzędziem w rękach Pana nie oznacza, że ktoś jest "maszyną do posługi". Nadal pozostaje człowiekiem z krwi kości, który myśli czuje i ma wolną wolę. I ma prawo odmówić.
6. Czy pilot może lecieć bez samolotu? Podobnie szybuje ten który w posłudze odchodzi od wspólnoty. Jakość relacji we wspólnocie i z bliskimi umiejętność współpracy i liczenia się ze zdaniem innych pokazuje, na ile posługa jest charyzmatyczna. Soliści zostają sami na własne życzenie.


W POSŁUGIWANIU SIĘ CHARYZMATAMI BARDZO POTRZEBNY JEST DAR ROZEZNAWANIA I TRZEŹWEGO MYŚLENIA. Są one jak forma do ciasta, bez której wyjdzie "niewiadomo co". A przecież jeśli jest coś od Boga to szybko można poznać owocach...
(do artykułu wykorzystano treści z "szumu z nieba")