|
Brat w wierze

Na ostatnim
nabożeństwie Pan znów mnie dotknął, mojej
historii, mojego życia.
Musiałem to głęboko zepchnąć do
podświadomości (pamiętałem o tym, ale
wymazałem te wszystkie uczucia które temu
towarzyszyły, tak było przez około 26 lat).
Razem z rodzicami przeprowadziłem do małego
miasta, wcześniej chodziłem do szkoły
podstawowej na wsi w której nauka
przychodziła mi dość łatwo i nie spotkałem
się z żadnymi szykanami ze strony kolegów.
Po przeprowadzce musiałem rozpocząć nową
szkołę w połowie roku. Z nauką po pierwszych
problemach szło całkiem dobrze. Jednak
trafiłem do najtrudniejszej (nie tylko dla
mnie i części moich kolegów, ale także dla
nauczycieli) klasy.
Polonistce (o czym się później
dowiedziałem), przed przyjściem do nas na
lekcje trzęsły się ręce.
Na początku nic złego ze strony kolegów się
nie działo. Po pierwszym spokojnym okresie
zaczęło się. Początek wyglądał tak:
stałem pod ścianą sam (jeszcze nie miałem
nowych kolegów), w pewnym momencie przyszło
może ich z 10 stanęli dokoła mnie i zaczęli
mnie wyzywać, trwało to może z 5 minut, po
tym czasie złamałem się (nie widząc
ucieczki), kucnąłem, łzy same zaczęły mi
płynąć. Odpuścili w końcu.
Jednak od tej tamtej pory coś we mnie
zostało złamane. Na domiar złego każdego
następnego dnia obrywałem, nie dość mocno
aby mieć siniaki ale wystarczający aby mnie
upokorzyć (na przykład w twarz).
Pan najpierw ukazał mi tą sytuację, abym
mógł wybaczyć i Mu ją powierzyć, tak
zrobiłem. (Osoba z darem proroctwa
przekazała że Pan dotyka tej sytuacji).
Na nabożeństwie były przekazane słowa aby
się otworzyć na łzy aby się ich nie
wstydzić, jednak nie mogłem się odblokować.
Z perspektywy czasu widzę teraz że ta
sytuacja rzutowała na każdą moją kolejną
pracę. Ciągle wpadałem w ten sam schemat
ofiary poniżania. Tak też zaczęło się dziać
i w obecnej. Dzień przed modlitwą o
uzdrowienie zastanawiałem się czy znowu
dzieje się to samo czy znowu jestem poniżany
i gorzej traktowany? Pan zajął się tym także
poprzez
słowo prorockie że dotyka także tej
sytuacji.
Gdy wróciłem do domu zdałem sobie sprawę z
czułości i dobroci Pana, łzy same zaczęły mi
płynąć.
Od tego nabożeństwa
jestem jakiś trochę inny, jakbym sam siebie
trochę bardziej szanował. Oczywiście
sytuacja w pracy odwróciła się o 180 stopni.
Chwała Panu !
|
|