1. START
  2. WSPÓLNOTA
  3. WYDARZENIA
  4. INTENCJE
  5. ŚWIADECTWA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT


 Brat w wierze
koko

 

Na ostatnim nabożeństwie Pan znów mnie dotknął, mojej historii, mojego życia.
Musiałem to głęboko zepchnąć do podświadomości (pamiętałem o tym, ale wymazałem te wszystkie uczucia które temu towarzyszyły, tak było przez około 26 lat).
Razem z rodzicami przeprowadziłem do małego miasta, wcześniej chodziłem do szkoły podstawowej na wsi w której nauka przychodziła mi dość łatwo i nie spotkałem się z żadnymi szykanami ze strony kolegów.
Po przeprowadzce musiałem rozpocząć nową szkołę w połowie roku. Z nauką po pierwszych problemach szło całkiem dobrze. Jednak trafiłem do najtrudniejszej (nie tylko dla mnie i części moich kolegów, ale także dla nauczycieli) klasy.
Polonistce (o czym się później dowiedziałem), przed przyjściem do nas na lekcje trzęsły się ręce.
Na początku nic złego ze strony kolegów się nie działo. Po pierwszym spokojnym okresie zaczęło się. Początek wyglądał tak:
stałem pod ścianą sam (jeszcze nie miałem nowych kolegów), w pewnym momencie przyszło może ich z 10 stanęli dokoła mnie i zaczęli mnie wyzywać, trwało to może z 5 minut, po tym czasie złamałem się (nie widząc ucieczki), kucnąłem, łzy same zaczęły mi płynąć. Odpuścili w końcu.
Jednak od tej tamtej pory coś we mnie zostało złamane. Na domiar złego każdego następnego dnia obrywałem, nie dość mocno aby mieć siniaki ale wystarczający aby mnie upokorzyć (na przykład w twarz).

Pan najpierw ukazał mi tą sytuację, abym mógł wybaczyć i Mu ją powierzyć, tak zrobiłem. (Osoba z darem proroctwa przekazała że Pan dotyka tej sytuacji).
Na nabożeństwie były przekazane słowa aby się otworzyć na łzy aby się ich nie wstydzić, jednak nie mogłem się odblokować.
Z perspektywy czasu widzę teraz że ta sytuacja rzutowała na każdą moją kolejną pracę. Ciągle wpadałem w ten sam schemat ofiary poniżania. Tak też zaczęło się dziać i w obecnej. Dzień przed modlitwą o uzdrowienie zastanawiałem się czy znowu dzieje się to samo czy znowu jestem poniżany i gorzej traktowany? Pan zajął się tym także poprzez
słowo prorockie że dotyka także tej sytuacji.
Gdy wróciłem do domu zdałem sobie sprawę z czułości i dobroci Pana, łzy same zaczęły mi płynąć.

Od tego nabożeństwa jestem jakiś trochę inny, jakbym sam siebie trochę bardziej szanował. Oczywiście sytuacja w pracy odwróciła się o 180 stopni.

Chwała Panu !